Faraon
Był to chłop egipski, stary, zupełnie nagi. Przez chwilę z najwyższym zdumieniem patrzył na robotę żołnierzy, nagle skoczył między nich wołając: - Co wy dokazujecie, poganie, przecież to kanał. - A ty jak śmiesz złorzeczyć wojownikom jego świątobliwości. - zapytał go, już obecny w tym miejscu, Eunana. 14 - Widzę, że musisz być wielkim i Egipcjaninem - odparł chłop - więc odpowiem ci, że ten kanał należy do potężnego pana: jest on ekonomem u pisarza przy takim, co nosi wachlarz jego dostojności nomarchy Memfis. Baczcie więc, ażeby was nieszczęście nie spotkało. . . . Róbcie swoje - rzekł protekcjonalnym tonem Eunana do żołnierzy greckich, którzy zaczęli przypatrywać się chłopu. Nie rozumieli jego mowy, ale zastanowił ich ton. - Oni wciąż zasypują. . . . - mówił chłop z rosnącym przerażeniem. - Biada wam, psubraty. - zawołał rzucając się na jednego z motyką. Grek wyrwał motykę, uderzył chłopa w zęby, aż krew wystąpiła mu na usta. Potem znów zabrał się do sypania piasku. Oszołomiony ciosem chłop stracił odwagę i zaczął błagać: - Panie - mówił - ależ ten kanał ja sam kopałem przez dziesięć lat nocami i w święta. Nasz pan obiecał, że jeżeli uda mi się przeprowadzić wodę do tej dolinki, zrobi mnie na niej parob- kiem, odstąpi piątą część zbiorów i da wolność.