Faraon

Nasza służba nierada takim gościom. Chciała odejść, lecz Ramzes ją zatrzymał. - Stój. . . Podobałaś mi się i nie możesz tak nas opuszczać. - Zły duch cię opętał. Nikt w tej dolinie nie śmiałby przemawiać w taki sposób do mnie. . . - oburzyła się Sara. - Bo widzisz - wtrącił Tutmozis - ten młodzik jest oficerem kapłańskiego pułku Ptah i pisa- rzem u pisarza takiego pana, który nosi wachlarz nad noszącym wachlarz za nomarchą Habu. - Pewnie, że musi być oficerem - odparła Sara w zamyśleniu patrząc na Ramzesa. - Może nawet sam jest wielkim panem. . . . - dodała kładąc palec na ustach. - Czymkolwiek jestem, twoja piękność przewyższa moje dostojeństwo - odparł Ramzes namiętnie. - Powiedz - rzekł nagle - czy prawda, że wy. . . jadacie wieprzowinę. . . . Sara spojrzała na niego obrażona, a Tutmozis wtrącił: - Jak to widać, że nie znasz Żydówek . . . . Dowiedz się zatem, że Żyd wolałby umrzeć ani- żeli jeść świńskie mięso którego ja wreszcie nie uważam za najgorsze. . . - Ale koty zabijacie. - nalegał Ramzes ściskając ręce Sarze i patrząc jej w oczy. - I to bajka. . . podła bajka. . . . - zawołał Tutmozis. - Mogłeś mnie zapytać o te rzeczy zamiast gadać brednie.