Faraon

Jego dostojność wręczył pierścień Eunanie, a obecni wydali wielki okrzyk na cześć fara- ona i zaszczękali orężem. Ponieważ minister nie ruszył się, więc i Eunana stał i bystro patrzył mu w oczy, jak wierny pies, który otrzymawszy z ręki pańskiej jeden kąsek, jeszcze kręci ogonem i czeka. - A teraz - zaczął znowu minister - przyznaj się Eunano, dlaczego nie powiedziałeś, gdzie poszedł następca tronu, gdy wojsko z trudem maszerowało przez wąwóz. . . . Popełniłeś zły czyn, musieliśmy bowiem trąbić alarm w sąsiedztwie nieprzyjaciela. - Bogowie są moimi świadkami, żem nic nie wiedział o najdostojniejszym księciu - odparł ździwiony Eunana. Herhor potrząsnął głową. - Nie może być, ażeby człowiek, obdarzony takim jak ty wzrokiem, który o kilkadziesiąt kroków widzi wśród piasku święte skarabeusze, nie dostrzegł tak wielkiej osoby, jaką jest następca tronu. - Zaprawdę nie widziałem . . . . - tłumaczył się Eunana bijąc się w piersi. - Zresztą nikt mi nie kazał czuwać nad księciem. - Czyliż nie uwolniłem cię od dowództwa przedniej straży. . . . Czyliż wyznaczyłem ci jakie zajęcie. - pytał minister. - Byłeś zupełnie wolny, właśnie jak człowiek powołany do śledzenia rzeczy ważnych.