Faraon
Jego świątobliwość Ramzes XII, jak zwykle przed naradą, składał ofiary bogom w swojej kaplicy. Ciągnęło się to dość długo. Co chwilę z dalszych komnat wbiegał jakiś kapłan albo urzędnik komunikując wiadomości o przebiegu nabożeństwa. - Już pan złamał pieczęć od kaplicy. . . Już myje święte bóstwo. . . Już je ubiera. . . Już za- mknął drzwi. . . Na twarzach obecnych, pomimo ich dostojeństw, malował się niepokój i zgnębienie. Tylko Herhor był obojętny, Patrokles niecierpliwy, a Nitager od czasu do czasu mącił uroczystą ci- szę swoim potężnym głosem. Za każdym tak nieprzyzwoitym odezwaniem się starego wodza dworacy poruszali się niby spłoszone owce, a potem spoglądali na siebie jakby mówiąc: „To gbur, całe życie ugania się za barbarzyńcami, więc można mu wybaczyć. . . ” W dal- szych komnatach odezwał się dźwięk dzwonków i chrzęst broni. Do sali weszło dwoma rzę- dami kilkunastu gwardzistów w złotych hełmach i napierśnikach, z obnażonymi mieczami, potem dwa szeregi kapłanów, a nareszcie ukazał się faraon, niesiony na tronie, otoczony ob- łokami dymu z kadzielnic. 30 Władca Egiptu, Ramzes XII, był to człowiek blisko sześćdziesięcioletni, z twarzą zwiędłą.